Afryka

Chcesz? Opowiem Ci o Afryce. Mojej Afryce. Są trzy. Pierwsza jest spełnieniem.
Druga jest dotykiem. Trzecia jest wstrzymaniem oddechu. To jest jak przestrzeń i wolność.
To jak magia przypływów i odpływów Oceanu Indyjskiego. Ta trzecia była lekka i pusta; była piękna i smutna; była jak już oddalająca się miłość, która wchłonęła w siebie nie dla niej spadające gwiazdy z oazy w Loiangalani.
Chcesz? Opowiem Ci o Afryce.
Afryka ma zapach pyłu z pustyni Chalbi. Afryka ma ostry smak Stoney Tangawizi.
Afryka ma rdzawy kolor pyłu czerwonej ziemi; ma zielony kolor przestrzeni zamkniętej dżunglą Ugandy; ma kolor biały, gdzie jest piasek Zanzibaru tak biały, tak biały…
Chcesz? Opowiem Ci o Afryce.
Jest 31 grudzień 1998 roku, godzina 22.04.
Za ścianą szaleństwo sylwestrowej nocy, za oknem pierwsze, niecierpliwe eksplozje żegnające Stary Rok /?/, witające Nowy Rok /?/, a na moim biurku pali się świeca /zapachowa, prawda jak romantycznie?/.
Zły był to rok, a według horoskopów miał to być rok cudów, najlepszy od dwunastu lat, i w ogóle /../.
Kiedy myślę o życzeniach, które mogłabym złożyć sobie, pojawia się tylko jedno – Afryka, która już stała się dla mnie symbolem wolności /?/, drogi /?/, szczęścia /?/, spełnienia /?/.
A więc Koleżanko Tereso, życzę Ci Afryki w tym ostatnim w tej epoce roku 1999 Afryki!
24 maja 1999r. Fakty są bardzo proste: mam zarezerwowany bilet lotniczy na dzień 21 sierpnia…
15 sierpnia 1999r. Tydzień do wyjazdu. Nie umiem opisać swoich uczuć, to jest jak sen.
Pamiętam tamten zimowy ranek, kiedy leżałam w łóżku z kotem, kawą i „Hebanem” Kapuścińskiego; płakałam czytając, bo przestałam wierzyć że ja też będę mogła tak widzieć.
I jest, trzymam To w ręku pod postacią biletu Warszawa – Paryż – Nairobi – - Paryż – Warszawa.
20 sierpnia 1999r. Tylko parę godzin dzieli mnie od tego, na co czekałam tyle lat.
Boję się i to bardziej, niż chcę się przyznać. Jutro o tej porze będę w Paryżu, a pojutrze
– w Nairobi. Co tam znajdę? Co ten afrykański czas zbuduje we mnie? Teraz czuję się jak człowiek, który stoi na krawędzi mostu z liną przyczepioną do nóg i za chwilę ma skoczyć, krzycząc „bungee”. Powodzenia!
10 pażdziernika 1999r. Wczoraj o 9.15 przyleciałam do Warszawy.
I już wszystko wiem, już wiem co chciała mi powiedzieć…”