Afryka

Posłuchaj. Opowiem Ci o Afryce.
Magia Afryki polega na zaburzeniach czasu. Czas przestaje być czymś, co oswoiliśmy, przestaje być wymierny, liniowy; przestaje obowiązywać następstwo tego co było, co jest i co będzie
za chwilę, za godzinę, za parę dni.
To właśnie Czas udzielał mi pierwszej lekcji pokory wobec czegoś, co nie mieściło się w moim, myślałam, ustalonym świecie /lekcji pokory było jeszcze dużo/.
Jadę 37-ą godzinę w zatłoczonym niemiłosiernie autobusie z Arushy do Mwanzy.
Siedzę przy oknie, co tylko pozornie jest przywilejem, bo okno nie ma szyby; w dzień cały pył afrykańskich dróg osiada na mojej twarzy,
a w nocy kulę się, próbując zatrzymać resztki ciepła w lepkiej od kurzu bluzie.
Na siedzeniu przeznaczonym dla dwóch osób siedzimy we czwórkę – ja, dwójka Murzynów
i dziecko. W całym autobusie jesteśmy z Wojtkiem jedynymi Muzungu. I nawet nie dane nam jest to minimum poczucia bezpieczeństwa, jakie daje bliskość znanej /białej?/ twarzy, bo Wojtek siedzi w kabinie kierowcy, a ja w tyle autobusu.
I – nie ma we mnie żadnego niepokoju, pośpiechu, złości; nie ma tego, co wydaje się, że powinno być.
Skulona z zimna trwam, świadoma Jego pobłażliwego uśmiechu.